niedziela, 27 kwietnia 2008

Funkoff & Osses w Kamforze - 2 maja ! ! !

Zapraszam wszystkich na szał disco z udzialem Funkoffa i z pomoca mojej skromnej osoby.Oto news o imprezie:



W sam środek długiego weekendu majowego, pomiędzy Świętem Pracy, a Świętem Konstytucji, 2 maja koniecznie się wybierz do wrocławskiej Kamfory.

Przybędzie ze stolicy Funkoff. Urodzony w Trójmieście muzyczny zapaleniec, DJ, kolekcjoner winyli, dziennikarz. Funkoff w swych eklektycznych setach znakomicie lawiruje między wszelkimi odmianami najzdrowszego disco, a korzennymi rytmami latynoskimi, jak i afrykańskim funkiem. A i dancefloor jazzu na pewno nie zabraknie.


Towarzyszyć mu będzie ze swoją pasją oraz unikatową kolekcją winyli Osses, znany jako King
Of Disco, autor najlepszego polskiego disco bloga http://king-of-disco.blogspot.com

Obaj panowie działając w kolaboracji wypuścili już internetowym sumptem rewelacyjne kompilacje: z zagranicznymi disco rarytasami "Osses Sound: Disco Zwycięży" oraz z polskimi zapomnianymi melodiami "Polish Disco Volume 1". Teraz pierwszy raz zagrają wspólnie imprezę.

Będzie tanecznie, będzie gorąco!


Funkoff – bezgranicznie zakochany w muzyce kolekcjoner płyt winylowych z Trójmiasta. Zafascynowany przeróżnymi gatunkami. Bez ustanku wyszukuje kolejne perfekcyjne nagrania, które mają za zadanie przynieść radość tańczącym. Wykopane tu i ówdzie dźwiękowe perły prezentuje regularnie szerszej klubowej publice w Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Zielonej Górze i Wrocławiu. Nieważne czy jest to akurat nowojorskie podziemne disco z epoki czy zimne elektroniczne nagrania z lat osiemdziesiątych. Czy czarny jak smoła nigeryjski afrobeat a może wczesne, nieskażone tandetą, produkcje housowe z Detroit i Chicago. Efekt jest jeden: tłum zjednoczonych urodziwych dziewcząt i eleganckich chłopców bezpretensjonalnej zabawie.



Osses
- pochodzący z Poznania koneser i ambasador muzyki disco w Polsce, maniakalny kolekcjoner rzadkich winyli. Autor najsłynniejszego polskiego disco-bloga http://king-of-disco.blogspot.com . To w jego w głowie powstaje cykl internetowych kompilacji z muzyką disco "Osses Sound".

Organizator: www.99promo.pl

Linki:

http://www.lastfm.pl/event/584817

http://diggin.pl/forum/viewtopic.php?t=3474



Kamfora, Wrocław

ul. św. Antoniego 24c

start 21
tax 4.99 zł



Zapraszam ,2 maja Disco na pewno disco zwyciezy w Kamforze!

niedziela, 13 kwietnia 2008

Co dalej?


Dwa miesiace.Dwa miesiace i cztery dni minely od ostatniego posta.Dlugo?No takiej przerwy na pewno jeszcze w mojej krotkiej blogowej karierze nie mialem.Trudno moze w to uwierzyc ale nie mialem na to kompletnie czasu i to jest glowny i jedyny powod.Jednak,nie ma absolutnie zadnej takiej możliwosci zebym przestal prowadzic tego bloga i przestal dzielic sie tym o czym mam jakies tam pojecie(chociaz czytajac forum discomusic.com czesto czuje ze znikome ....)


Trudno wypalic z grubej rury i zaskoczyc czyms co wskoczyloby na Wasz "repeat" po takiej przerwie..I wlasnie z racji tego wstrzymam sie dzis z uploadem.Dlaczego?A to dlatego ze przygotowuje teraz pare rzeczy.I dopiero je cale mam zamiar wrzucic.

W momencie gdy to pisze wlasnie zgrywa mi sie cos co bedziecie mogli uslyszec na Osses Sound - Rare Disco Gems Vol.3.Na pewno nie mam zamiaru nia Was zanudzic.Bedzie troche klasycznego brzmienia,troche elektroniki i przejsciowego HiNRG.I jezeli kogos to interesuje ,bedziecie mogli uslyszec numer ktorego uzyl Dj Tonka 8 lat temu w Don't be afraid.Mysle ze kazdy chcac nie chcac zna ten numer,a mysle ze wielu on sie dobrze kojarzy.


Co dalej?W przygotowaniu mam tez skladanke Osses Sound - Cocaine Disco,czyli downtempowe disco klasyki....Niczym z tajnego pokoju w Studio 54 z czerwonymi kanapami i rozowym swiatlem.Powtorze tam jeden numer z bloga bo bez niego to nie mialoby sensu.....ale mysle ze to wielkie wykroczenie z mojej strony nie bedzie.


Odpowiadam na pytania odnosnie Polish Disco vol.2 - BEDZIE.Wrzucajac jedynke mielismy juz taki zamiar i nie spoczniemy zanim nie zrobimy dwojki.Ale to wymaga czasu.Czasu i dziesiatek kupionych i przesluchanych plyt.Szukanie disco w polskiej muzyce to troche jak igly w stogu siana..Ale skoro na jedynce sie w miare udalo(udalo?) to mysle ze teraz tez damy rade.Polowa juz na pewno jest.Intro tez juz zgrane..Cierpliwosci.Jak Funkoff i ja znajdziemy troche wolnego czasu ,na pewno uslyszycie!
To tyle na dzis.

Pozdrawiam wszystkich cierpliwych !Do niedlugo.


I pamietajcie ze....

Disco zwyciezy.

sobota, 9 lutego 2008

Polish Disco - Funkoff & Osses (2008)

Ta sładanka istniała w naszych umysłach juz od dłuższego czasu.Początkowo ciężko nam było wynaleźć numery których po 10 sekundach nie zmieniałoby się na inne ale udało sie myśle jakoś.Troche poszukiwań,troche płyt i poszło.Nawet zostało troche na druga.Czas pokaże.

Wiecej nie pisze bo Funkoff ujął to doskonale. A ujął to tak:

Tytuł składanki jest pewnym uproszczeniem. To nie jest składanka z disco, prędzej z muzyką rozrywkową inspirowaną stylistyką disco. W Polsce, podobnie jak w pozostałych krajach bloku wschodniego, i na dobra sprawę w większości europejskich krajów, żadnej „disco” czy nawet „funkowej” sceny przecież nigdy nie było. Mieliśmy jednak wystarczająco wielu zdolnych muzyków którzy chcieli spróbować swoich sił w najmodniejszej wówczas na świecie stylistyce.
Dość szybko zaczęli stosować brzmienia i rozwiązania aranżacyjne zasłyszane na importowanych zza „żelaznej kurtyny” amerykańskich płytach. Obok oryginalnych utworów zaczęły pojawiać się również covery największych hitów ze zmienionymi polskimi tekstami. Większość z tych nagrań nie trafiła do świadomości Polaków. Zwyczajnie wyprzedziły swój czas. Afirmująca życie muzyka disco nie była zbyt dobrym podkładem dźwiękowym pod rozterki typowego mieszkańca PRL próbującego ułożyć sobie egzystencję w „realnym socjalizmie”. Kontestującym system kojarzyła się z pro-reżimową szmirą obecną w telewizji.

Minęło prawie 30 lat od momentu powstania tych nagrań. Zmienił się ustrój, zmienił się ich kontekst. Na tle obecnie lansowanych zjawisk polskiej muzyki rozrywkowej stare utwory Haliny Żytkowiak czy zespołu Aura jawią się jako powalające świeżością i błyskotliwym pomysłem wyśmienite taneczne nagrania, choć może niekiedy w urokliwy sposób kiczowate. Oceńcie zresztą sami - przed Wami składanka z polskim disco.
Tracklist:

1971 - 01 - Sygnał Dyskoteki Polskich Nagrań (Intro)
1979 - 02 - Alex Band - Ajoka (Eltron John Re-Cut)
1979 - 03 - Vox - Ale Feeling
1978 - 04 - Halina Żytkowiak - Chwila Chwilę Trwa
1979 - 05 - Poznańska Orkiestra Rozrywkowa PR i TV - Wygrany Mecz (Funkoff Re-Edit)
1980 - 06 - Aura - Autostrada
1980 - 07 - Ewa Kuklińska - Pokochaj Mnie
1978 - 08 - Chorus & Disco Company - Discoland
1980 - 09 - Aura - Z Nami Się Baw
1980 - 10 - Ewa Kuklińska - Mój Azyl
1981 - 11 - Zbig Górny & His Orchestra - Magma Ziemi
1982 - 12 - Laboratorium - Blue Light Pilot (Live)
1979 - 13 - Zdzisława Sośnicka - Nuda
1983 - 14 - Dwa Plus Jeden - XXI Wiek
1980 - 15 - Bob Roy Orchestra - Błyskoteka
1980 - 16 - Urszula Sipińska - Weź Kolorowy Film
1981 - 17 - Zbig Górny & His Orchestra - Meczbol



Polish Disco - Funkoff & Osses (2008)

Cóż moge więcej napisać?

Disco zwycięży.

niedziela, 3 lutego 2008

Universal Robot Band - Disco Trek (Star Trek Theme)(1978)


Ogladalem dzisiaj Startreka.Nemesis czy jakos tak.Calkiem fajne.Nie wiem czy miesci sie on w kanonie Startrekowych produkcji czy moze jest skaza na calej sadze-nie znam sie.Moja wiedza o startreku konczy sie i zaczyna mniej wiecej na tym ze byl Spock,Klingoni ,Pickard Enterprise i Voyager.No i ten slepy i android Data.I to by bylo na tyle.Wiec nie pytajcie-zainteresowanych odesle to znajomego ktory ma to wszystko w malym palcu.

Ale mysle ze troche lepiej znam sie na disco,wiec raczej o tym ten temat.

Universal robot band to dzielo genialnego i bardzo plodnego tria-Greg Carmichael-Patrick Adams-Leroy Burgess.Ich najbardziej znanym utworem byl raczej Dance and Shake your tamburine z plyty o tym samym tytule,warto sprawdzic.O grupie przypomnial niezastapiony Joey Negro na Disco Spectrum czyli pozycji opowiazkowej.O dokonaniach kazdego z Panów z tria moznaby pisac wiele(Caprice,Bumblebee unlimited,Convertion,Cloud One,Musique,Wish,Logg - to nie wszystkie projekty w ktorych maczali palce,warto sprawdzic,brac w ciemno) i na pewno utwor ktory posluchacie ponizej nie jest ich najwiekszym osiagnieciem.

Nie wrzucam tego jako wielkie dzielo,jako klasyk disco.Raczej jakos ciekawostke i kolejny przyklad dosc szeroko rozumianego i czesto mylonego z pozniejszym italo ,Cosmic Disco.

Jezeli podobalo Wam sie Star Wars Meco to na pewno i ten instrumental przypadnie Wam do gustu.

Aha,utwor pochodzi z plyty - Freak in the light of moon wydanej w 1978 w Red Greg'u,wytworniu wlasnie Grega Carmichaela.Swoja droga,nie wydawali zlych rzeczy wiec plyty oznacz

Universal Robot Band - Disco Trek (Star Trek Theme)(1978)


Disco zwyciezy.

sobota, 2 lutego 2008

Frisky - You got me dancing in my sleep (1979)


Zainspirowany poprzednim postem,stwierdzilem ze musze wrzucic kolejne dzielo duetu Dillard Boyce.

Co tu duzo mowic-panowie mieli reke i ucho do tworzenia hitów.Plyta Frisky to 4 ,wszystkie okolo 7mio i 8mio minutowe utwory(stawiam teze ze takie LP wychodzily najlepie-patrz Cerrone,France Joli,itp) ktorym to nie mozna zarzucic absolutnie nic.No moze oprocz glupiej dosc nazwy jednego - Tutty Frutty Booty (Is Good When Its Hot).Ale to raczej nagminne w tych czasach.Wydany w 1979 roku w Vanguardzie krazek zrobil dosc duze zamieszanie na parkietach.Richie Kaczor grywal Frisky.To chyba wystarczajaca rekomendacja?Chyba tak,na pewno.

Frisky - You got me dancing in my sleep (1979)

Disco zwyciezy.

środa, 30 stycznia 2008

Constellation Orchestra - Perfect Love Affair(1978)


Tempo w jakim tworze tego bloga ostatnio,moznaby porownac to tempa budowy polskich autostrad.Z jedna mala roznica.Moj posuwa sie chociaz troche.Na przyklad teraz.

Jakies 2 lata temu zrobilem lekki reedit numer Constellation Orchestra.W sumie reedit to duzo powiedziane,raczej skrocilem go o jakies 3 minuty i zostawilem to co najbardziej mi sie podobalo ,bez troche denerwujacego motywu z wymawiana po francusku kwestia..Ale lata minely,tamten reedit sie gdzies zapodzial a chwilowo nie mam ani czasu ani weny zeby zrobic nowy,dlatego uslyszycie klasyk z Prelude w pelnej wersji.


Dzieło duetu Dillard & Boyce odpowiedzialnego za takie klasyki jak Lorraine Johnson - Feed the flame czy Frisky - you got me dancing in my sleep ,pochodzi z 1978 roku i na pewno wpisuje sie w kanon.Kanon disco klasyków spod znaku nieYMCA.Ponad 7 minutowy utwor z wyraznym soczystym bitem,wchodzacym pianinkiem,i masa instrumentow na pewno wpadnie Wam w ucho po pierwszym przesluchaniu.Jezeli stwierdzicie ze jest za dlugi i instrumentalne partie w srodku Wam przeszkadzaja - to dobry objaw.Jezeli uda mi sie kiedys go znow przerobic na pewno go wrzuce.Tymczasem,zostawiam Was z Constellation Orchestra,preludowym klasykiem z 1978.Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy.

Constellation Orchestra - Perfect Love Affair(1978)

Disco zwyciezy.

sobota, 19 stycznia 2008

Coffe - Purpose (1982)


Robilem kiedys na uzytek wlasny,edukacyjny i forumowy taka skladanke ,rozne utwory.Inaczej-rozne disco utwory.Wsrod nich znalazlo sie wtedy Coffee.I z dziesieciu numerow na plycie ,ludziom ten podobal sie najbardziej.Mnie rowniez.Postanowilem jednak nie wrzucac tej skladanki bo jak ja teraz przesluchalem to jakos nie wydala mi sie wystarczajac dobra:)Puryzm.

Utwor pochodzi z plyty Coffe - Second Cup z 1982 roku.Nie jest to raczej zaden klasyk,plyta nie jest wielka rzadkoscia a Coffe wybitnym zespolem raczej nie byly.Wydaly 2 plyty- Slipin and drippin i powyzsza.Tej pierwszej nie slyszalem,przyznam,ale podejrzewam ze jest bardziej funkowa.

Panie pewnie nie nagralyby nic gdyby nie fakt ze spiewaly w chórkach Kool and the Gang ,na plycie Celebrate.A jak wiemy z doswiadczenie-panie ktore spiewaly w chorkach zazwyczaj wtedy nagrywaly potem plyty..
Utwor jest przyjemny,nie wymagajacy,nie nudzi sie raczej.I do domu i do mp3ki i do auta i na pielgrzymke.Tak wiec-zapraszam do sciagania.

Coffe - Purpose (1982)


Disco zwyciezy.

Chantal Curtis - Get another love(1979)


udowadnia ze nie Kamień milowy.Tak krótko okreslil bym ten utwor.Get another love jest tak genialnym disco utworem ze kazdy,absolutnie kazdy ktokolwiek chcialbym miec z ta muzyka wieksza niz telewijnastycznosc-powinien go znac.Nagrany w 1978 roku,w Nowym Jorku album tej francuskiej wokalistki o ktorej nie wiadomo praktycznie nic,po prawie dokladnie 30 latach podczas sluchaniapostarzal sie ani troche.Tytulowy utwor przerabiany byl wielokrotnie,ostatnimi czasy przez niejaka pania Karly Brown.Po prostu deephousowy Cover.Artystka jednego albumu ale za to jakiego!Potem zaginal o niej raczej....a szkoda.Kolejny zmarnowany disco talent.Doscczesty proceder w tamtych czasach.

Co ciekawe- Chantal nagrywala dla West Endu pod pseudonimem Michele(Can you feel it w remixie Toma Moultona na przyklad)Musze przyznac ze dowiedzialem sie o tym stosunkowo niedawno.Ot taka ciekawostka.

W 1986 roku Chantal zostala zamerdowana przez swojego owczesnego chlopaka.Smutne to dosc.Niech spoczywa w pokoju.Gdziekolwiek jest.

Chantal Curtis - Get another love(1979)

Disco zwyciezy.

niedziela, 30 grudnia 2007

Madleen Kane - Move me with your love(1980)


Jezeli slowa Disco i Szwecja kojarza Ci sie tylko z popowa Abba,to zaraz sie przekonasz ze jednak bylo cos wartego uwagi.

Madleen Kane znana jest najbardziej ze swojego parkietowego,ponad 8-minutowego power playa - Forbidden Love.Wiekszosc jak juz ja kojarzy,to wlasnie z tylko z tym.A nieslusznie.Zanim na tapecie bylo forbidden love,Madleen wydala juz plyte Rough Diamond.Nie bylo to jakies wielkie dzielo ale nie mozna mowic o jakiej tragedii,plyta zawierala fajny 12 minutowy medley Fever / Make Me Like It.Przed sounds of love byla jeszcze plyta Cheri na ktorej to wlasnie znalazl sie slawny Forbidden Love.Ja jednak stwierdzilem ze ten numer jest lepszy niz Forbidden Love,plyta z 1980 roku,kolejna plyte wyprodukowal sam Moroder i Petem Bellote,ale niestety nie dane mi bylo ja slyszec.Jeszcze.


Madleen Kane - Move me with your love(1980)

Disco zwycięży.

piątek, 28 grudnia 2007

Chanson - I can tell (1978)

Kolejna plyta z przedswiatecznego zakupu.Dotarla do mnie w pieknym stanie,co rzadko sie w sumie zdarza.I do tego zaplacilem za nia grosze.To byla piekna paczka plyt.

Troche sie balem.Balem sie ze plyta bedzie za bardzo funkowa.Dwoch afroamerykanow na okladce zazwyczaj to wrozy.Ale pozytywnie sie zaskoczylem.Plyta jest zroznicowana ale bardzo spojna.Wszystko jest na swoim miejscu i nie czuc zmian klimatu na bardziej soulowy czy funkowy.Mimo ze rzeczywiscie jest jednak funkowa to nie jest tak oklepana jak wiekszosc z tamtego okresu.

Panowie David Williams i James Jamerson Jr,po koncertowaniu z Temptations jako jacys tam grajkowie niepojawiajacy sie w kredytach na plytach,postanowili sami nagrac plyte.I tak w 1978 roku powstalo Chanson.Bardzo rowna plyta.Niestety...potem ich drogi sie rozeszly..ale w sumie nie narzekali,przez kolejne ponad20 lat udzielali (i udzielaja!) sie solowo u takich artystow jak Michael Jackson,The Jacksons ,Mariah Carey czy nawet ostatnio Brian Ferry na jego plycie z piosenkami Boba Dylana.

Wrzucam moim zdaniem najlepszy numer na plycie - I can tell.Jak wyjalem plyte z okladki to ku mojemu zdziwieniu obok tytulu napisali BPM..i to az 138.W sumie bylem troche w szoku bo to plyta z 1978 roku,a tu taki bajer.Ciekawe.

Na wokalu Linda Evans.I to nie ta z Dynastii od Blake'a.Bynajmniej.Linda Evans ktora to nagrala bardzo fajny numer Don't you need z plyty(jej jedynej) You Control Me z 1979 roku.W sumie chcialbym ja bardzo.Na gitarze Al McKay czyli Earth Wind and Fire w najlepszej odslonie.Ta kolaboracja nie mogla sie nie udac.Sprawdzcie bo warto,serio.

Chanson - I can tell

Disco Zwyciezy

P.S okladka ktora widzicie to dokladnie MOJA plyta,he.

czwartek, 27 grudnia 2007

Roberta Kelly - Troublemaker (1976)


Efektem przedswiatecznych zakupów wpadlo w moje rece kilka calkiem fajnych,niektorych znanych,niektorych mniej znanych plyt.Tych drugich raczej wiecej.


Moroder to juz raczej oklepane nazwisko.Pojawia sie wszedzie ,na tym blogu dosc czesto.Dzisiaj jedno z jego raczej wczesnych dziel.Ale w sumie nie tylko jego bo i Pete Bellotte(Trax-pzdr Greg).
Roberta Kelly raczej wielka gwiazda nie byla,obok LP Troublemaker z ktorej to wlasnie ow utwor pochodzi,nagrala jeszcze Zodiac Lady..I to by bylo w sumie na tyle.Jedno z wielu dzieci producenckiego geniuszu Pana z Italii.Prawie 9minutowa ,w sumie wczesna (1976) kompozycja,moze nie jest jakim historycznym osiagnieciem ale na pewno plynie,refren zapada w pamiec a do warsty instrumentalnej nie mozna sie absolutnie przyczepic.

Roberta Kelly - Troublemaker

Disco zwyciezy.


P.S byla przerwa w dzialalnosci,spowodowana skladanka,teraz juz raczej normalne godziny pracy.

wtorek, 18 grudnia 2007

Osses Sound - Osses & Funkoff - Disco Zwyciezy 2CD(2007)


No i udalo sie.Wspolnymi silami udalo sie nam sklecic 20 numerow.20 numerow ktore nie tyle maja pokazac czym wlasciwie jest disco,ale tez jak jest roznorodne i nieliniowe.Dobra nie bede farmazonow pierdolil,kilka slow o mojej czesci.

Tracklist:

CD1 - Osses

01. Don Ray - My Desire 7:32
02. Dinosaur - Kiss Me Again (original edit by Nicky Siano & Arthur Russell)6:50
03. Silver, Platinum And Gold - Just Friends 4:46
04. Don Downing -Dreamworld 4:37
05. Mouzon's Electric Band - Everybody Get Down 4:23
06. Amant - Hazy Shades of Love(Osses Re-cut) 6:43
07. Beautiful Bend - Boogie Motion 5:06
08. Revanche - It's dancing time 8:45
09. France Joli - Don't let go 9:21
10. Sumeria - Dance and Leave it all behind you 4:51


Osses Sound - Osses & Funkoff - Disco Zwyciezy - CD1 (2007)


Staralem sie dobra to tak zeby w miare nie nudzilo,nie bylo specjalnie znane wiekszosci(chociaz nie jest to taki rare jak u funkoffa,zdecydowanie)Staralem sie generalnie uniknac eurodiscowych instrumentalnych suit,nastawilem sie raczej na wokal.Chociaz jest tu pare "ciezszych "numerow jak np.Dinosaur,surowy z genialnymi partiami smyczkow.Don ray jest na poczatku celowo,bo jakos te trabki wydaly mi sie idealne na 1 numer.Celowo tez umiescilem produkcje Aleca R.Costandinosa -Sumeria,na samym koncu-DANCE AND LEAVE IT ALL BEHIND YOU:) Jezeli chodzi o moich faworytow z tej plyty...hmm...ciezko,naprawde.Ale na pewno w gre wchodzil by Amant.Produkcja Raya Martineza z ktorej to wycialem co nieco ,skracając ją tym samym o jakies 4 minuty.Generalnie partie bębnów i cos tam jeszcze...nic specjalnego.No coz,pozostaje mi zyczyc Wam milego sluchania i czekam na komentarze!Co do skladanki Funkoffa,na pewno doda cos od siebie niedlugo na swoim blogu-link macie obok)

CD2 - Funkoff
01. Seawind - What Cha Doin' 4:34
02. Ronnie G & The SM Crew - A Corona Jam 5:44
03. Rocket - I Wanna Know 6:26
04. One On One - Body Music (Long Version) 6:06
05. Atlantis - Keep On Movin' & Groovin' 7:10
06. Roundtree - I Want To Spend A Moment With You 6:30
07. UN - Disco Power 9:18
08. Boys Town Gang - Disco Kicks (Remix) 8:39
09. The Glass Family - Crazy 7:38
10. Bravo - Soul Sacrifice (Part Two) 6:10

Osses Sound - Osses & Funkoff - Disco Zwyciezy - CD2 (2007)

Disco zwycieży.

P.S Na okladce jest jeden blad,ale to chwilowe,jutro juz bedzie ok.

wtorek, 20 listopada 2007

Love & Kisses - How much i love you (1978)


Nadchodzi czas kiedy bede pisal 50-tego posta...Jescze nie wiem jak uczcze ta chwile jakze znamienita ale pewnie minie troche czasu az go wrzuce,mysle ze z pare dni gdyz czasu mam nie za duzo ostatnio..Ale tymczasem - Love & Kisses-genialny projekt Costandinosa.A jakze.

Najstarsze i jedyne sluszne dziecko Costandinosa,love and Kisses,zadebiutowalo w 1977 albumem "Love and Kisses" z dwoma 15 minutowymi klasykami - Accidental Lover i I found love..ktore sa tak grube ze az zal ich nie wrzucic ale to nie dzis.Alec kontynuowal swoje eurodiscowe dziela w 1978 na drugim albumie - How much i love you wlasnie.A1 wypelnia kolejna suitka ktora zara uslyszycie,na B1 jest bardzo cheesowa epicka balladka przenoszaca basn/bajke o pieknej i bestii w swiat disco..Niby cheese ale uwielbiam poczatek tego utworu jak i to co zaczyna sie po 9 minucie.Poezja !Znaczy-jak kto lubi oczywiscie...Na B1 jest jeszcze utwor Maybe-kilkuminutowa balladka popowa (kompletnie od rzeczy) ktorej tutaj nie wrzuce bo nie warto,serio.Tak wiec czapki z glow Panie i Panowie przed How much i love you,a Beauty and the beast wrzucam dla wiekszosci jako kolekcjonerska ciekawostke!

Love & Kisses - How much i love you

Love & Kisses - Beauty And The Beast

Disco zwyciezy.


P.S Okladka jest kiczowata i ochydna.Nie wiem co artysta chcial przekazac!

piątek, 16 listopada 2007

Alec R.Costandinos - Constantly yours(1981)(Lamlight)


Myslalem ostatnio czy na przyklad nie moglbym wrzucac tu po kolei wszystkich costandinosow..po kolei.jeden za drugim dla wlasnej uciechy i satysfakcji.Ale po dosc dlugim namysle stwierdzilem chyba bym..was tym zabil.pol godzinne suity typu Spinx sa srednio normalnyczlowiek friendly.Ja uwielbiam swoja droga.Mysle ze jednak idealnym rozwiazaniem jest ten mix.Dosc nietypowy mysle.


Plyta z ktorej pochodzi to wydana w 1981 roku w baaaaaardzo malym nakladzie w wytworni MORVAN,ktora to wypuscial jeszcze jedna albo dwie plyty o ktorych wiadomo tylko tyle ze jedna to byl bootlegowy mix kawalkow donny summer a druga miala symbol 003(Costandinosowa miala 002,Donna 001).Na A1 jest mix undergroundowego disco (Lamlight) ktory widzicie na zalaczonym obrazku.Duzo tam rare'ow typu Magnifuque,Strange affair czy azoto,ale sa tez the Jacksons(o funk!) i jest tez costandinos....Ale my zajmiemy sie tym co jest na B2.Costandinos mix-Ten mix jest na tyle nietypowy ze nie zostal on ani zgrany na zywo,ani nawet z plyt..Lewee A. Martinee(remixer) poskladal to wszystko z tasm..fajnie?Fajnie.


Nie wyobrazam sobie lepszego "The best of Costandinos" niz ponizszy mix.W 23 minutach zawarl esencje jego tworczosci.Tak wiec jest tutaj :Hunchback of NotreDame,Trocadero Blue Citron,Romeo i Julia,You must be love,Americana,Judas Iscariot,Accidental Lover ,Thanks god its friday i pare innych...a wszystko oparte na pianinku z I found love w przerwach.Cud miod itp.



Alec R.Costandinos - Constantly yours(1981)(Lamlight)

Disco zwyciezy.


P.S Fakt ze wrzucilem tutaj mix costandinosa nie znaczy ze nie bedzie tutaj go wiecej!No sorry:)

Change - The Glow of Love LP (1980)


Change to chyba jeden z najdziwniejszych albumów jakie slyszalem/znam.I to nie jest zadna wada,bynajmniej.To jeden z tych albumow ktore na skraju popularnosci jednego gatunku muzycznego zgrabnie wchodza w drugi.Ot takim djskim przejsciem.


Pomimo tego za po 1980 roku powstalo jeszcze pare dobrych disco klasykow,to nie oszukujmy sie swoja zlota ere mialo juz za soba..Powoli rynek zaczelo przejmowac HiNrg Disco-po naszemu italo.Amerykance zawsze mieli tendencje do dawania dziwnych nazwa.I tu troche paradoks bo pozniejsze to najbardziej znane i kiczowate italo z drugiej polowy lat 80tych - nazywala wlasnie italo.Wczesniej to Hinrg raczej.My europejczycy rozgraniczylismy Hinrg poczatku lat 80tych z italo disco z poczatku i z drugiej polowy..zamotalem sie tak ze nic z tego nie rozumiem ,a wy?

Wracajac do Change-rowny album z 80 roku.Z jednej strony discofunkowy parkietowy killer(angel in my pocket),soulowo funkowy tytulowy utwor samplowany np przez Janet Jackson(The glow of love- z Lutherem Vandrossem na wokalu,niech spoczywa w pokoju,szkoda go) a z drugiej strony instrumentalny klasyk italo - The End czy troche sistersledgowski It's a girl affair..no i oczywiscie chyba najbardziej znany numer z tej plyty-Lover's Holiday.Jedynym slabszym numerem jest Searching i jego remix ktory tez wrzucilem ,wydany w 1992 roku na reedycji albumu na CD.Remix jest takim typowym earlyhousowym remixem z poczatku lat 90tych,zajal sie nim Graeme Park i jest chyba nawet lepszy od oryginalu....

Tak wiec pozostaje wam sciagnac i wsluchac sie w Angel in my pocket i the end-bo to pewnie glowne utwory ktore u tych co sciagna beda na repeacie.


Change - The Glow of Love LP (1980)


Disco zwyciezy.

poniedziałek, 12 listopada 2007

Revelacion - House of the rising sun + Revelacion Suite (1977) vs Santa Esmeralda - Don't let me be misunderstood (1977)



Idac dalej tropem Malligatora a raczej Crocosa,pora chyba na najwiekszy(i w sumie chyba jedyny komercyjny!)hit z tej stajni.A wlasciwie na dwa hity,jeden z Casablanci.Dwa hity,jeden aranzer i jeden z najwiekszych sporow w historii disco.Wlasnie przed Wami.

Nierozstrzzygniety spor.Chodzi mianowicie o to ktora to przerobka disco Animalsow - House of the rising sun czy moze don't let me be misunderstood byla pierwsza,ta jedyna.I ktora jest lepsza.

Na rynek pierwsza wypuscil bodajze Phillips w 77 roku,zaraz pozniej superdisco wytwornia Casablanca,rowno z Crocosem.Esmeralda stala sie wielkim hitem,znanym wielu.House of the rising sun zostal troche w cieniu.

Leroy Gomez (wiodacy prym w esmeraldzie) zarzucal (podobno zarzuca do dzis!) Cerrone ze skopiowal jego pomysl..wyklaskana,wyspiewana kilkuastominutowa disco suite,przerobke utworu animalsow..Problem w tym ze w obu nagraniach glowna osoba byl Don Ray,kompozytor i aranzer ktory to wlasnie ON byl trzonem tych utworow,i nie ma tu mowy o zadnej kopii.To tak jakby powiedziec dzisiaj ze np..no nie wiem jak to porownac...ze np.Timbaland zrobil jeden kawalek Furtado a drugi Timberlakowi i ze to kopie(kiedy tak jest czesto naprawde..)mysle ze wytlumaczylem to prosto jak konstrukcja cepa.

Co jeszcze przechylilo szale goryczy to fakt ze na plycie esmeraldy tez byla wersja H.O.T.R.S ale niestety krotka i slaba...mysle ze to wlasnie przewazylo.

Santa E. zostala ozywiona przez Tarantino kiedy to w jednej ze scen w Kill Billu I, wlasnie zostala dosc mocno uzyta..I dobrze w sumie.Ludzie poznali,pozno bo pozno ale zawsze.

Ktory utwor wedlug mnie lepszy?Naprawde ciezko stwierdzic.Przez patriotyzm eurodiscowocerronowy - Revelacion.Ale to tak chyba srednio obiektywnie mysle.Ocenicie sami-ten pierwszy disco beef!

Revelacion - House of the rising sun + Revelacion Suite (1977)


Santa Esmeralda - Don't let me be misunderstood (1977)


Disco zwyciezy.

P.S Klaskanie - prawie jak u Rubika.Prawie robi wieeeeeeeeeeelka roznice.

niedziela, 11 listopada 2007

Five Letters - Got got money (and i Moo) (1979)



Przegladajac kiedys tam discogs ,patrzylem na sublabele Malliagatora(Cerrone).Jedna z nich byl Crocos Records .Wydali praktycznie z 10 plyt,ale mysle ze kazda mocna.Cerrone by raczej syfu nie wydal,zwlaszcza bedac wtedy na topie jak malo kto.

Jedna z tych plyt byla Five Letters - got got money.Dosc rzadka,nawet bardzo dosc.4 numey na plycie,typowa elektronika eurodiscowa spod znaku Malligatora.Jednak numer ktory zaraz wrzuce jest na tyle dziwny ze brzmi po prostu jak jakis surowy re-edit zrobiony w roku 2007.Brzmi tak nowoczesnie jak na tamte lata ze to az naprawde dziwne.Jakby mi ktos powiedzial ze to z 2007 to bym uwierzyl.

Numer dosc specyficzny,mysle ze raczej sie nie spodoba niz spodoba-to chyba calkiem normalne,nie macie sie czym martwic.Dla mnie przynajmniej ten kompletnie od rzeczy wokal-niszczy

Five Letters - Got got money (and i Moo) (1979)

Disco zwyciezy.

środa, 7 listopada 2007

First Choice - Newsy Neighbours&Double Exposure - Newsy Neigbours (1973)



Kontynuajac
salsoulowe granie wrzucam dwa utwory,takie same ale dwa rozne wokale-damski i meski.Ktory lepszy raczej zadecydujecie sami,moim zdaniem obydwa maja swoj soulowo-filadelfilski urok.O ile Double Exposure jest bardziej energiczny,to First Choice bardziej chyba taki cieply...Co ciekawe,utwor First Choice pochodzi z ...1973 roku!Czyli bardzo wczesne,naprawde bardzo,disco.Mozna by sie klocic czy to nie po prostu soul..sprawa dyskusyjna.


Te dwa zespoly stanowily glowne filary Salsoulu,trzaskajac takie hity jak Dr.love,let no ma put us asunder,love thang,never let me down easy,czy tez D.E - my love is free,everyman ,double cross...ta masa materialu stanowila(stanowi )inspiracje dla dj'i ,producentow az do dzis...Zreszta to czesto slychac(w housie spod znaku np.Moralesa)

Malo pisania,wiecej sluchania.Jak sie ogarne powrzucam pare fajnych numerow z plyt ktore ostatnio kupilem ale to raczej nie dzis.


Double Exposure - Newsy Neighbours

First Choice - Newsy Neighbours

Disco zwyciezy.

poniedziałek, 5 listopada 2007

The Salsoul Orchestra Feat. Loleatta Holloway - Seconds(1982)


Slowo Orchestra bylo dosc naduzywane w latach 80tych.Czesto kilkuosobowa grupa ktora nagrala pare numerow tez nazywala sie orchestra(vide Constelattion Orchestra).Tak wiec zbyt duzego wrazenia to nie robilo.My Polacy tez mielismy nawet swoja!Prawdziwa!Poznanska Orkiestra Zbigniewa Gornego.Ot taka ciekawostka.Swoja droga fajna plyta.

Jednak w przypadku powyzej - Orchestra jest jak najbardziej trafne.Salsoul Orchestra.

Trudno jest ocenic jak wielki wklad mial wytwornia Salsoul w disco.Przeogromny,to na pewno.Twierdzenie ze to jedna z dwoch ,trzech najwazniejszych wytworni tego okresu jest jak najbardziej na miejscu..Do baaaaaaaardzo dlugiej i ciekawej lektury zapraszam tutaj:

http://www.disco-disco.com/labels/salsoul.shtml

Bardzo duzo czytania ale na pewno sie nie zawiedziecie,warto.

Co do samej Salsoul Orchestra - 50 artystow,wszystkie mozliwe sekcje,kilku dyrygentow i aranzerow...czy musze cos dodawac wiecej.Strach pomyslec jak to brzmialo na zywo.Strach.
Co do utworu powyzej,to akurat baaaardzo pozny salsoul bo z roku 1982(koniec dzialalnosci grupy praktycznie)Ale utwor jeden z lepszych ,co lamie stereotyp (po raz kolejny) ze disco skonczylo sie w 1979.I ze grupy na swoich schylkach graly slabe numery.

Genialna Loleatta Holloway na mocny energicznym wokalu i ponad 6 minut charakterystycznego cieplego salsoulowego brzmienia z zaakcentowanym wokalem jak malo gdzie.

The Salsoul Orchestra Feat. Loleatta Holloway - Seconds

Disco zwycięży.

P.S Sorry za pornografie w blogu ale coz,zycie.

piątek, 26 października 2007

Lace - Can't play around (Levan Mix) (1982)


Nie bede sie dzis rozpisywal bo specjalnie nie ma o czym.Poza tym planuje wrzucic cos wiekszego(ale jakos srednio mam kiedy,coz) wiec potraktujcie to jako przerywnik.

Lace wielkim zespolem nie byl.Kariery nie zrobili.Mozna by powiedziec ze oprocz Can't play around to w ogole malo zrobili.Ale cale szczescie Larry Levan ,wiedzial co promowac w 1982.Pozny discodowntempowy klasyk-podobno ludzie byli w imprezowym szale gdy to puszczal...Jeden z wielu typowych one hit wonderow tej ery.Ale za to jaki!

Chociaz poczatek ma tragiczny.Turututut.Na szczescie tylko poczatek.Dla wszystkich ktorzy lubia piejace afroamerykanki z pierwszej polowy lat 80tych plus syntezatorowe wstawki - pozycja obowiazkowa.

P.S poza tym cos innego od eurodisco bo Was zamecze.

Lace - Can't play around (Levan Mix) (1982)

Disco zwyciezy.