niedziela, 16 września 2007

Munich Machine - Get on a funk train (1977)


Generalnie to chyba nie jest zbyt wczesnie.Pisze tego posta i ide spac.Wiec jak beda bzdury totalne to wybaczcie ale juz chyba kumanie na poziomie zero.

Z gory uprzedzam - jezeli wszedles tutaj,zobaczyles tytul i oczekujesz czego co zaspokoi Twoje funkowe jakze wysublimowane gusta - to przykro mi ,ale jestes w bledzie.Ten kawalek to ma z funkiem tyle wspolnego ile Połomski z electro.Sorry.Ale generalnie,mozna sprawdzic..jak zaryzykujecie.Zaryzykujcie.


Do Giorgio Morodera przekonywalem sie dlugo.Ba,nawet kiedys myslalem ze jest przereklamowny i w ogole komera itp..Bylem debilem .A z czego to wynikalo?Z niewiedzy.Tylko i wylacznie.Z nieznajomosci tworczosci.Na szczescie to bylo dawno i ten niechlubny okres w ktorym glosilem takie herezje mam juz za soba.

Morodor to wielki artysta jest.Korzystajac z uprzejmosci(yy co?)jego strony internetowej wrzuce moze po prostu liste artystów ktorym zrobil hity.Tak,to dobre zdanie.Zrobil hity.

  • Barbra Streisand
  • Miami Sound Machine
  • Janet Jackson
  • David Bowie
  • Graham Nash
  • Donna Summer
  • Sammy Hagar/Van Halen
  • Kenny Loggins
  • Pat Benatar
  • Jon Anderson
  • Limahl
  • The Silvers
  • Eric Martin-Mr.Big
  • Remix Eurythmics
  • Berlin
  • Jermaine Jackson
  • Cheap Trick
  • Irene Cara
  • Cher
  • Chaka Khan
  • Freddie Mercury
  • Sparks
  • Adam Ant
  • Janis Ian
  • Phil Oakey
  • S. S. Sputnik
  • Olivia Newton-John
  • Elton John
  • In Aura Remix
  • Bonnie Tyler
  • Loverboy
  • Bill Medley
  • Roger Miller
  • Blondie
  • Debbie Harry
  • Melissa Manchester
  • Billy Squier
  • Roger Daltrey
  • Jennifer Rush
  • DeBarge
  • Asia
  • RuPaul
  • Gravity Kil
Slabo?Nie sadze.Gdyby nie Moroder,Donna Summer nie osiagnelaby na przyklad takiego sukcesu jaki osiagnela.Z soundtrackami ludzie tez by mieli problem.To wlasnie Moroder wyprodukowal sciezki dzwiekowe to takich filmow jak - Flashdance,Scarface,Superman 3 czy Midnight Express.Nagrod tez malo nie dostal.Mozna by pisac i pisac.Zainteresowanych odsylam do:

www.moroder.net

lub tez setek innych stron wlasnie o nim.

Myslicie pewnie -pisze o Moroderze a wrzuca jakis Munich Machine..A to wlasnie ten projekt Morodera naprowadzil mnie na dobra droga sluchania go.No i moze jeszcze Battlestar Galactica.I moze cos tam jeszcze..

Get on a funk train zaczyna sie dosc dziwnie.Na mysl wszystkim przyjdzie polowa lat 90tych kiedy to w dyskotekach(tak,dystkotekach,nie klubach) ,w rytm muzyki o raczej niskiej ocenie,krolowaly gwizdki i panowie w bialych rekawiczkach.Coz to dowodzi tylko o tym ze wszystko juz bylo,nic nowego nie wymyslili.

Z tym ze dalej jest juz raczej duzo lepiej.Duzo.

Pompujacy bit,pod 130bpm,wchodzacy bas(chociaz przypuszczam ze to akurat jakas elektronika,wszystko mozliwe..),i wokal Let have some wah wah..Dalej jest juz tylko lepiej.
Mimo ze utwor trwa 15 minut(standardowa zreszta cecha eurodisco z tego okresu -patrz:Costandinos,Cerrone) to jest to akurat jego niewatpliwym atutem.Utwor nie nudzi sie,zmienia kilka razy,pojawiaja sie nowe dzwieki,wstawki muzyczne(nawet Happy Birthday to you przez 3 sekundy) i mimo ze tekst tego utworu nie jest zbyt skomplikowany ,jakos to nie razi.

Ta formacja wypuscila na rynek 3 plyty - Munich Machine,Whiter shade of pale i Body Shine.W takiej kolejnosci.Ale o tym pozniej.

Oto link-bierzcie i jedzcie z tego wszyscy:

Munich Machine - Get on a funk train (1977)


Disco zwyciezy.

piątek, 14 września 2007

Jackie Moore - This time baby (1979)


Gdyby nie Jackie Moore to na przyklad duet producencki Freemasons ktory dzis remixuje Beyonce,Faith Evans,Jamiroquaia,Angie Stone,Fatboya Slima oraz inne gwiazdy co bynajmniej 100 dolarow za to nie placa,w ogole by pewnie nie istnial.To wlasnie dzieki jej hitowi z 1979 roku "This time baby" w 2005 roku Freemasons wypuscili "Love on my mind"Dodali wokal z Tiny Turner i co?Megahit.

Tak jak juz kiedys napisalem - z hitu robi sie kolejny hit.Zawsze.

Bardzo bym chcial miec plyte Jackie Moore.Nie mowie ze mialo to byc This time baby bo predzej moj pies zacznie mowic.Ale z wszystkich jej utworow ktore sa mi znane,ciezko znalezc utwor slaby..Wydaje sie ze one-hit-wonder.A tu nie.Helpless,How's Your Love Life Baby
,Just to be with you..wszystko discofunkowe,doskonale zaaranzowane perły.

Jeden z najlepszych wstepow w historii disco,linia basu zapowiada ze bedzie koniec swiata..co nastepuje.

This time baby przetrwa jeszcze jakos dance-anthem wszechczasow przez wiele wiele lat..Powiedzcie mi,jaki terazniejszy utwor przetrwa taka probe czasu?Nie wiecie?Zaden.

Moj top 10.Na pewno.

Tyle.

http://www.zshare.net/audio/36510771527944/


Disco zwycięży.

wtorek, 11 września 2007

Mistral - Starship 109 (1978)


W dzisiejszym przemysle muzyki elektronicznej istnieje pare recept na sukces:

-Przyjac pseudo sceniczne ktore pomiedzy imieniem a nazwiskiem bedzie mialo slowo VAN,nawet jak sie jest polakiem ,ukraincem,wegrem czy tez innego pochodzenia gdzie przedrostki(to chyba sie tak nazywa) VAN nie wystepuja.Potem wypuscic obojetnie jakie gowno z MAgix music makera ,i sukces gwarantowany.Wszystkie wioski Cie pokochaja

-Zrobic jakies straszne gowno ,opierajac sie na jakims charakterystycznym elemencie wizerunku.Na przyklad stworzyc postac zaby w goglach wydajacej najbardziej na swiecie wkurwiajace dzwieki.

-I ostatnie ,i chyba najbardziej popularne ostatnio. Wziasc stary disco,funk,pop hit sprzed ilus tam lat,dodac radiowy wpadajacy w ucho tandetny bit i wypuscic jakos zespol pod nic nie znaczaca nazwa,moze sie nike nie skapnie.

Ale dlaczego o tym pisze?Bo mam nadzieje ze z numerem ktorego tutaj zamieszcze nikt tak nie zrobi.Nigdy.

Wpadlem na niego zupelnie przypadkiem.Zupelnie.Al Pacino,jako Michael Corleone ,po ujrzeniu swojej przyszlej zony na Sycyli,uzyl zdania -to bylo jak uderzenie pioruna,momentalnie.Albo cos w tym stylu.Ja tak mialem z tym kawalkiem.

W tym niewatpliwym przykladzie ze istnialo cos takiego jak "Space Disco",wokal po prostu zabija.Przesluchalem ten numer ze 150 razy i jeszcze mi sie nie znudzil.

Dunski zespol.Tak dunski.Znacie jakis inny?Ja tylko jeden.Shocking Blue,zalozony paradoskalnie przez Robbie Van Lewuanna,tego samego co wlasnie Mistral.

Grupa,z tego co mi i internetowi wiadomo,nie wypuscila zadnej 12tki.Same 7calowe single.Nie moge w sumie dojsc dlaczego.Te plyty sa nie do dostania,widzialem tylko jeden singiel 7" za 30 funtow..Zazdroszcze posiadaczowi.Bardzo.Starship pochodzi z 7tki na ktorej znalazl sie rowniez utwor Love Destruction,ktorego nie slyszalem.Ich dyskografia wygladala mniej wiecej tak:

Jamie
3-12-1977 15 8
Starship 109
8-4-1978 9 8
Neon City
21-10-1978 37 3
You're My Hero 1980


I Feel It 1980


Cati-Ca-Too 1980


Co ciekawe,www.discogs.com milczy na temat wiekszosci tych plyt,a biorac pod uwage ze to biblia plyt muzycznych ,to swiadczy o tym jaki to rare.

Ciesze sie ze moglem sie z Wami tym podzielic,bo to piekna muzyka.

http://www.zshare.net/audio/357604689e886f/

Disco zwyciezy.

poniedziałek, 10 września 2007

Barrabas - On the road again (1981)


W calej historii muzyki disco,jednym z najśmieszniejszych faktów jest to ze jednym z pionierów gatunku byla grupa która w swoim założeniu miała być grupa psychodelicznego rocka,ale nie wiadomo w sumie jak ewoluowała w kierunku disco i do dzis jest uwazana za klasyke gatunku.

Debiutowali w roku 1972 ,jeszcze rockowym utworem Woman(ktory notabene jest wydawany teraz w re-edicie),nastepnie byla dosc rzadko spotykana plyta Barabass(lub tez Wild Safari,z inna okladka),z bardzo rodzinna okładka:Plyta jest jak najbardziej disco.Problem polega na tym ze wedlug historykow disco ,to Gloria Gaynor w 1974 rozpoczela ten nurt..Moim (i nie tylko) zdanie Barrabas byl pierwszy.Pomimo ze nadal uwazali sie za rockowa grupe.Hiszpanska na dodatek co juz w ogole dolewa oliwy do ogniska absurdu.

I tak ,nasza grupa rockowa wydala pozniej album Power,ktory generalnie przeszedl bez echa.Byl za bardzo rockowy jak na rockowa grupe grajaca disco.
Do nastepnego albumu zatrudnili samego Herbie Mann,i zrobil sie album..funkowy.Z rownie ladna okladka: Ale najwiekszy sukces dopiero byl przed nimi.Po wydaniu plyty Watch Out w roku 1976 ,parkiety calego kraju oszalaly na punkcie Barrabas.Plyta nie miala wypuszczonego oficjalnego singla na 12",tak wiec dj robili wlasne cuty z Lp..

Zaraz po tym sukcesie...grupa nie wiedziec czemu rozpadla sie.

To chyba jeden z najdziwniejszych momentow w historii muzyki disco.Zakonczyla dzialalnosc grupa bedaca wlasnie na topie.
Przy wydawaniu albumow,mieli raczej tenedencju wzrostowa,tak wiec strach sie bac co by bylo gdyby nastepny album wydali np. w 1979!!!

Pisze o tym ze grupa sie rozpadla...Jednak w roku 1981,Fernando Arbex,trzon grupy,teksciarz(nienawidze tego slowa) i glowny producent reaktywowal grupe..nagrywajac jeden kultowych kawalkow gatunku - On the road again,wydane na singlu razem z Hard Line For A Dreamer.Cos jest w tym kawalku niesamowitego ze jak sie go raz uslyszy to pamieta dokladnie cale zycie..I caly dzien chodzi po glowie.Przynajmniej mi.Sami ocenicie.

http://www.zshare.net/audio/3568099a58dd2f/


Disco zwyciezy.

Dr.Buzzard's Savannah Band - Cherchez La Femme (1976)


To chyba bedzie jeden z najbardziej ciezkostrawnych i wedlug niektorych"niedisco" kawalkow na tej stronie.Pewnie niektorzy stwierdza ze ten numer to "siara".Ci ktorzy tak stwierdza,przykro mi.Za nich.(straszny jestem ,wiem,moge)

Dr.Buzzard's Savannah Band to jeden z najmniej znanych,najmniej docenianych i rownie jeden z najbardziej poszukiwanych przez diggerow..Nie pytajcie ile zaplacilem za plyte,nie pytajcie.
Podobno to byl jeden z najbardziej zakreconych zespolow disco na swiecie.Sama okladka niszczy swoja tandeta i absurdem.Zalozeniem grupy bylo przelozenie klimatu i rytmu swingu lat 30tych na muzyke ery disco..Tytulowy numel Cherchez la femm w 1976 od razu okryl sie zlotem,muzycy az do 1980 roku ,wydali jeszcze 2 plyt Meets King Pennett,oraz Goes to Washington,wszystkie w podobnym Nowoorleanskim klimacie.Przyznam ze ich nie mam i pewnie dlugo mial nie bede.Nie widzialem ich nawet nigdzie na sprzedaz.Panowie Darnell i Hernandez,czyli glowny trzon zespolu zalozyli potem zespol Kid Kreole & Coconuts..wydali 17 plyt do roku 2002.Wiec slabi nie byli.

Tak wiec pomecze was teraz kawalkiem ktory Wam sie nie spodoba z genialnym wokalem.

http://www.zshare.net/audio/35656793dce159/


Disco zwyciezy.

Young And Company - I Like It (What Your Doing To Me) (1980)


Kontynuując obalanie poglądu co niektórych ze disco umarło w roku 1979 wrzucam kawalek z 1980.Ot tak,na przekór.

Z dnia na dzien utwierdzam sie w przekonaniu ze 1980 rok slaby nie byl.Powstalo tyle dobrych numerów ze ten kto twierdzi ze disco umarlo ma cos chyba nie tentego z mozgiem,albo jego pojecie muzyki disco ogranicza sie do Bee Gees.

Young&Company to dosc znany numer.Pojawial sie na wielu komercyjnych skladankach skladankach,vide-ministry of sound.Przynajmniej takie moje odczucie .I to generalnie by bylo na tyle bo i tak prawie nikt tego nie czyta,zaspokajam tylko tym blogiem swoja bezuzyteczna misje propagowania Disco w tym kraju.

http://www.zshare.net/audio/356554968465fe/

Disco zwyciezy

sobota, 8 września 2007

BT Express - Does it feel good to you(1980)


Według niektórych disco umarło po dośc niechybnym evencie w iscie amerykanski stylu a mianowicie Disco Sucks Event,lub tez Disco Demolition Night:


http://www.discodemolition.com/

http://en.wikipedia.org/wiki/Disco_Demolition_Night

http://www.outernetweb.com/focal/disco/headlines/index.html



Fajnie fajnie..bardzo madrze.Tak madrze ze pozniej sie tego tlumaczyli..coz. Ale niewazne w sumie.

Wedlug mnie nie umarlo czego dowodem jest numer w sumie funkowego(wiadomo ,brzmi "lepiej" niz disco,zwlaszcza w mniemaniu Polaków...)
W sumie mieli kilka fajnych numerow,czesto samplowanych,np genialny Do it till you satisfied..ale generalnie to ich nie kocham.Ale ten numer uwielbiam .A ich albumy to drogie jak cholera

http://www.zshare.net/audio/3533380c05fc05/

Disco zwyciezy.

środa, 5 września 2007

Tracy Weber - Sure Shot (1982)


Smutna Historia.Tracy Weber,artystka o wielkim potencjale i talencie zginela tragicznie zastrzelona 2 tygodnie przed wydaniem na rynek plyty Sure Shot..w roku 1982.Byl to jej jedyny oprocz,One step in time wydany singiel.Od Richarda Bassoffa(autora tekstu do tego utworu i kilku innych w tych latach) wiem ze mieli nagrana rowniez jedna piosenke.A mianowicie You Ought to know.Richarda udalo mi sie zagadac na jednym z forow dawno temu,wiem ze cala historie opisuje tez na discomusic.com.

Po nagraniu Sure Shot nie mozna bylo znalezc srodkow na wydanie..w koncu wydano to w RFC Records,a calosc zmiksowal Larry Levan,ikona muzyki disco.

Po smierci Tracy ekipa producencka poznala jej przyjaciolke Bernice Watkins ,ktora przyjela pozniej pseudo artystyczne Mahogany i wydala rowniez dobry numer - Ride on the rhytm ,tez w roku 1982.

Smutna historia i niestety prawidziwa.

Co nie zmienia faktu ze utwor po 25 latach nie stracil swojego uroku i na pewno nie pozwoli nam zapomniec kim byla Tracy Weber.

http://www.zshare.net/audio/3493240a7400ea/

Disco zwyciezy.

Terri Wells - I'm givin all my love (1984)


Istnieja takie utwory ktore jak sie raz uslyszy to trwaja w glowie na zawsze.Ten do nich niewatpliwie nalezy.Gwarantuje.


Terri Wells jakas tam wielka gwiazda nie byla.Zaczynala w chorkach koscielnych,jak wiekszosc z tamtej epoki,pozniej wylapal jak Dexter Wansel i troche sie posypalo..Wspolpraca z MFSB ,Lou Rawlsem i nawet z Ayersem przy koncertach promujacych plyte Feelin'Good.

Wydala tylko jeden album Just Like Dreamin w roku 1984tym.Nakladam Philly Records,wytworni ktora wydala w sumie pare dobrych singli.

Jak na 1984 rok to brzmienie nietypowe,malo synth-popowe,podoba mi sie bardzo.

To tyle.

http://www.zshare.net/audio/3488921680e76a/


Disco zwycięży.

Cela - I'm in love (1979)


Generalnie to mam nastroj daleki od git.I moglbym sie tu wyzyc wrzucajac Neoton Familia - Marathon,wegierskie disco z genialnym riffem gitarowym ,przyswajalne pewnie dla kilku par uszu w tym kraju w tym moich.Ale bez przesady..

Jakbym mial wybierac jaki jeden numer chcialbym miec na winylu z wszystkich na swiecie to mysle ze zastanowil bym sie wlasnie na tym.

Cela - I'm in love

Absolutny terminator parkietu.Mistrzostwo gatunku.
Wydany w 1979 roku(jeszcze ten rok!) nakladem Derby Records(Notabene ta wloska wytwornia miala w swojej ofercie mnostwo rzadkich hitow) jest utworem absolutnie nie do dostanie.Jakze wielkie bylo moje zaskoczenie gdy znalazlem jedna niedawno na sprzedaz ..I to w stanie MINT.
Niestety ,cena mnie zabila ,ale wierzcie mi -tak kocham ten numer ze przez chwile nawet przeszlo mi przez glowe czy by tego nie kupic..
Zobaczcie sami:

http://www.discogs.com/sell/list?release_id=319687

90 dolcow,z przesylka 100.Calkiem srednio.Nawet bardzo calkiem.

Kawalek napisany przez pania Marty Celay ,ktora udzielala sie rowniez na albumie Tongue in Chic w roku 1982.I oprocz tego ze to znajoma Chicsistersledge ekipy ,to tyle o niej wiadomo..

A o tym numerze dowiedzialem sie z najlepszej w historii(oczywiscie wedlug mnie)skladanki disco bialych krukow ,a mianowicie - Dimitri From Paris And Joey Negro - The Kings Of Disco.Skladanki ktora wszystkim i kazdemu z osobna polecam.

Mysle ze kazdy z nas ma taka plyte ktora tak chcialby miec.I pewnie nie jednemu sie uda.Czego sobie i Wam zycze

http://www.zshare.net/audio/34824534c85d5a/

Disco zwycięży.

sobota, 1 września 2007

Incognito - Always There (David Morales remix)



Odstepstwo od reguly dzis.Bo moge.

Z gory zaznaczam ze to jeden z najlepszych remixow wszechczasow wedlug mnie oczywiscie. Incognito,Jocelyn Brown na wokalu i.....David Morales za konsoleta - normalnie

basn,Szeherezada.

Zauwazylem prawidlowosc ze kazdy milosnik disco ,lubi early housowe produkcje takie jak ta.Mysle ze to dlatego ze to wlasnie house(ten prawdziwy a nie ten najebkowy electrohouse i rozne inne gowna co teraz sa trendy jazzy i panowie z dziwnymi fryzurami ,butach pumy i polowkach z krokodyle wpuszczaja do swoich uszu) jest nastepca disco.Ot taka analogia..Nie dance,nie techno a house.A tu mamy do czynienia z jednym z jego prekursorow.Morales dorastal na remixowego i produkcyjnego geniusza pod okiem samego Larrego Levana w Paradise Garage a pozniej w the Loft..wiec generalnie krzywdy byc nie moglo.

A co z dzisiejszym utworem?Nie napisze ze to house(chociaz w tym przypadku byloby to akurat prawda)bo ten termin zyskal tak "genialne"znaczenie w dzisiejszych czasch mniej

wiecej jak hiphop - czyli wstyd sie gdziekolwiek i komukolwiek przyznac ze sie tego slucha.To juz lepiej powiedziec ze sie lubi Alibabki.Serio.

Incognito - Always There (David Morales remix)

http://www.zshare.net/audio/3411575681d8ca/


Disco zwycięży.

czwartek, 30 sierpnia 2007

Cerrone - Love is the answer(1977/78)


Tak,znowu pisze.Nie,nie odpuscilem sobie-sorry.

W konkursie na najbardziej kiczowate okladki Cerrone(tudziez jego fotografowie/graficy) byliby na podium.

W konkursie na plyty ktore zmienily oblicze muzyki ,nie tylko klubowej,Cerrone tez bylby na podium.Bynajmniej nie na trzecim miejscu.

Zaczalem tego bloga od Cerrone.Od Love in C minor.Pierwszej solowej plyty Marc C.Supernature jest juz trzecia .Ale chyba najbardziej przelomowa - takie numery jak Give me Love czy Supernature doczekaly sie dziesiatek remixow i zostaly wysamplowane do wielu produkcji..

Ale ja ich nie wrzuce.

Wrzuce moj ulubiony numer z tej plyty.Szosty.Ostatni na plycie,pierwszy na mojej liscie.Co ciekawe,ten numer nie wyszedl na singlu,ale jakos mnie to nie dziwi bo polityka wydawania przez niego singli byla dosc zagmatwana(wydawanie singli z poprzedniego albumu podczas gdy w sprzedazy byl juz kolejny..no coz,nie nam widocznie oceniac)

Jezeli mialbym wybrac jednego artyste ktory przyczynil sie do pozniejszego i terazniejszego rozwoju muzyki elektronicznej(nie pisze housu itp bo w dzisiejszych czasach ten termin oznacza wszystko i nic) jest nieoceniony.

Cala francuska szkola French Touch(Cassius,Sinclar(bynajmniej nie terazniejszy,Dimitri From Paris czy oczywiscie Daft Punk)opiera sie w mniejszym lub wiekszym stopniu na tworczosci Cerrone.O ile jego poczynania z zakresu Hi-NRG i Synth popu z polowy lat 80tych w wiekszosci mozna sobie odpuscic bo jak dla mnie to mozna to postawic obok muzyki filmowej,to cala tworczosc az do Golden Touch (plus pozniejsze You are the one)jest kamieniem milowym muzyki elektronicznej.Nie zaden tam Kraftwerk , czy Jean Michael Jarre(ble) ,bo to zupelnie inna bajka.Na parkietach sie tego nie gra.Chyba ze w klubie seniora WESOLE 70tki.

Dowodem na to ze Cerrone bo 20paru latach nie stracil swojej discowerwy i potencjalu do robienia hitow jest plyta Hysteria z 2001 roku.Radze sprawdzic.

Dobra napisalem sie .Pewnie jak zwykle dla siebie i dla garstki ludzi ktora to czyta i dziesiatek ktore sciagna i wyrzuca..


Cerrone - Love is the answer:

http://www.zshare.net/audio/3391884e975cd3/

P.S To co zrobil Sinclair na swojej plycie poswieconej Cerrone z tym numerem tez jest genialne.Panowie w ogole opowiadaja o sobie jak to jeden lubi drugiego za to ze ten go lubi..coz,francuzi.Zagranicznik.

P.S2 - obrazki mialy byc inaczej,tak bardziej trendy,miedzy wierszami.Sorry nie wyszlo.

Disco Zwyciezy.

wtorek, 14 sierpnia 2007

Poussez - Come on and do it/Never can say goodbye (1979)


Kompletnie nieznany w Polsce,slabo w Europie.W 1979 roku ubóstwiany w klubach i stacjach radiowych w stanach.


Za calym projektem stal,juz wtedy stydyjny weteran,Alphonse Mouzon.

Tutaj wiecej :

http://en.wikipedia.org/wiki/Alphonse_Mouzon


Pozwole sobie zacytowa jeden fragment z discomuseum ktory oddaje w 100% Poussez.

In the summer of 1979 there was no escaping the moans of Linda Ledesma (Mrs. Mouzon) or the breathy vocals of Christine Wiltshire (Christie Shire) or Holly Oas. The girls were topping the disco charts and creating a buzz as Poussez!

Christne Wiltshire zanim zaczela projekt Poussez byla juz wprawiona - wspolpraca z Herbie Mannem,Musique,Eddie Kendricksem ,Brunem Pagani i wieloma innymi.Takze do niewatpliwego sukcesu byla juz przyzwyczajona.

Alphonso(coz za imie adekwatne..) wyprodukowal po kolei 4 tracki,kazda pojedyncza byla wielkim hitem.O ile moga denerwowac pornograficzne (pojekiwania w Come on and do it przez minute) czy kiczowate wstawki(CZIKI CZIKI A A w Never can say good bye) to na abstrahujac od tego sa to genialne zarowno muzycznie (szczegolnie) ,jak i wokalnie numery.Nie zrazcie sie prosze,jak pierwszy raz uslyszycie Never Can say Goodbye..sluchajcie dalej.

1979 rok - najlepszy rok disco - Poussez pasuje tu idealnie .

Disco zwycięży.


Poussez - Come on and do it:
http://www.zshare.net/audio/31364963a48df5/

Poussez - Never can say goodbye:
http://www.zshare.net/audio/313676867605a1/

niedziela, 12 sierpnia 2007

Osses Sound - 1977




Kontynujac wrzucanie moich kompilacji Osses Sound - nadszedl czas na rok 1977.

Powoli zblizalo sie apogeum disco..w 1977 disco krolowalo na parkietach,dzieci kwiaty umarly,a panowie z Black Sabbath czy Led Zeppelin pozyskiwali zupelnie inne grono sluchaczy,wiec disco bylo bezpieczne.

No to moze kilka słow zanim zaczniecie sciagac(moze komentowac nawet..)

1.Skladanka zaczyna sie absolutnie genialnym numerem ex-gwiazdy filmod dla doroslych - Andrea True.Nie,to nie z tego samplowal Cypress Hill - zbieznosc tytulow przypadkowa zupelnie.

2.Nastepnie jeden(naprawde nie wiedzialem ktory tu wrzucic!) z numerow mistrza Cerrone ktory to wtedy byl w swojej najlepszej formie..W ogole jak sie poslucha to mozna zauwazyc jak Cerrone uwielbial dialogi na poczatku utworow...the music surrounds us..ten tekst mowi wszystko.

3.Nie mozna powiedziec ze zablysneli i sie nagrali..Kilka singli w paru wytworniach m.in T.K Disco i Orange(zajebiste okladki winyli).Ale jakis magic tam ma..

4.Z Carrie Lucas wole Dance with you(AvH-You dont know me).Ale ten tez jest smaczny jak dla mnie.Troche sie rozpoczyna ,ale warto.

5.Absolutny mistrz.Klasyk narkotycznego,kokainowego wolnego disco..Jak to kiedys powiedzial Funkfoff"Brakuje mi do szczescia tylko drink z blue bolsem i kilka i rok 1978 w kalendarzu przy tym kawalku,gdzies w PAradise Garage".Swiete slowa.

6.Fantastyczna czworka znaczniej bardziej mi przypada spiewajac niz ta z komiksow Marvela.Nagrany w Westbound Records,swoja muzyczna strone zawdzciecza samemu Dennisowi Coffeyowi.Nie wiem czemu w sumie ale jakos tak mi sie letnio kojarzy ten numer.Ale moze jestem psychicznie chory.

7.Salsoulowo-podlegajaca wytwornia,Tom Moulton na konsolecie,Noman Harris na produkcji .I wszystko jasne.

8.Tu sie pojawia problem..Squallor to wloski zespol,discogs nic o nim nie wie,internet wyswietla same wloskie linki..Jak to mozliwe ze taki lokalny wloski zespol w 1977 roku wydajac plyte Pompa nagral taki genialny numer to ja nie wiem..Bardzo to dziwne..Ocenicie sami

9- Crown Heights Affairs - grupa z wielkim potencjalem,mysle ze zatraconym..niepotrzebnie.Przy odrobinie nakladu,promocji,zmiany wytworni i szczescia..moglaby byc spokojnie drugim Earth Wind and Fire.Duzo plyt,duzo hitow.Dzialajaca ponad 30 lat grupa,az do smierci Berta Reida w 2004...warto posluchac i sprawdzic inne numery.

10-Discolegenda.Gregg Diamond w najlepszej formie .Producent,pianista,perkusita..pisarz tekstow dla m.in Luthera Vandrossa.W 1977 nakladem Polydoru ,wyszlo Risky Changes - szybkie mocne podpadajece pod Eurodisco brzmienie.Jeden z moich ulubionych numerow.Trwa ponad 7minut a jak dla mnie w ogole sie nie ciagnie..Niestety Gregg Diamond odszedl od nas juz w 1999 roku..Szkoda.Wielka nawet.


Oto tracklist:


01 - Andrea True - What's your name, what's your number
02 - Cerrone - Cerrone's paradise
03- Rice & Beans Orchestra - You've got magic
04 - Carrie Lucas - I gotta keep dancin
05 - El Coco - Cocomotion
06 - Fantastic 4 - Got to have your love
07 - First Choice - Doctor Love
08 - Squallor - I Love My Disco Baby
09 - Crown Heights Affair - Dancin
10 - Bionic Boogie - Risky Changes


http://www.zshare.net/download/310484218a8a72/


Disco zwycięży.

Deborah Washington - Rock It (1979 )

Duzo pisal nie bede -jaka kariera tej Pani -taki post.

Generalnie one-hit-wonder.W sumie nawet nie wonder.Kawalek bylby lepszy gdyby zaczela tu sie popisywac np.Jocelyn Brown..Wrzucam go,bo podoba mi sie warstwa muzyczna,a instrumentala po prostu nie mam.Rok 1979 czyli prawdopodobnie najlepszy rok dla disco - dlatego o slaby kawalek tu naprawde trudno.Jezeli ktos ma to w instrumentalu - be my guest,niech wrzuca.Ale szczerze watpie.

Idealny numer na vocalhousowa przerobke,to ostatnimi czasy modne.Zachecam.

http://www.zshare.net/audio/3104454df31ee6/


Disco zwycięży.


P.S Tytulowe podobienstwo do Herbiego Hancocka zupelnie przypadkowe..

S.O.S Band - Take your time do it right (1980)



Tak jak pisalem wczesniej..malo jestem systematyczny.Sorry.Ale lepiej czasem niz w ogole.

2 miliony sprzedanych egzemplarzy.Singli,nie plyty.Plyta zaledwie 800000.2 miliony.Czy ktos w Polsce sprzedal w ciagu ostatnich 20 lat tyle egzemplarzy jednej plyty?Watpie.

Zalozona przez Jasona Bryanta w 1977 roku w Atlancie grupa S.O.S Band zmasakrowala tym singlem amerykanski rynek muzyczny w roku 1980.Wpadajacy w ucho refren,charakterystyczna basowa linia...to musial byc hit.Kiedy Braynt byl z demem singla w studio ,grupa nie miala jeszcze nazwy.Producent i teksciarz Sigidi Adullah zasugerowal S.O.S...Sound of Success.I niewatpliwie to trafny tytul.

Mimo ze grupa nagrywala i koncertowala z przerwami az do lat 90tych ,nigdy juz nie mieli hitu na miare Take your time do it right.No dobra przesadzilem - w 1984 wydali "Just be good to me" ktore moim skromnym zdaniem jest duzo lepsze w wersji Beats International(m.in Norman Cook aka Fatboy Slim) z roku 1990 pod dziwnie przypominajacym oryginal tytulem "Dub be good to me"

http://www.zshare.net/audio/31037211fd6403/


Disco zwycięży.

środa, 8 sierpnia 2007

Sylvia Striplin - Give me your love (1980)


Absolutny megahit.Krol parkietów.Nie chce wiedziec co w 1980 roku sie dzialo jak to szlo z glosnikow..


Zainspirowany wrzuconym oryginalem Armanda Van Heldena przez funkoffa,postanowilem dodac cos od siebie do jego samplingowej tworczosci.


Sylvia Striplin zaczynala praktycznie w roznych chorkach i Aquarium Dream zeby pozniej dostac sie w rece(raczej nie doslownie) Roy Ayersa.
Wyprodukowane wlasnie przez niego w 1980 roku Give me your love,pochodze z plyty o tym samym tytule,zostalo "odnowione" przez AvH w kawalku Full Moon w duecie z Commonem.

Dla mnie hit.

Disco Zwycięży.


http://www.zshare.net/audio/3044187c2f8240/

George Duke - I want you for myself (1979)



Cholera jasna.Napisalem takiego ladnego posta..I niestety,zly klawisz i zniknal.A szkoda go bo pisalem jak to jest fajnie grac z muzykami jazzowymi,robic im zajebiste utwory i aranzacje,po czym zaczac grac discofunk i zostac wykletym.Pisalem o tym jak to fajnie jest byc pionierem klawiszy i syntezatorow i jak to fajnie pograc sobie z Milesem Davisem,Frankiem Zappa i Jean Luce Pontym.I jak to fajnie zrobic 2 albumy Florze Purim.I jak to fajnie slucha sie albumu Master of Game z 1979 roku,z wokalami Lynn Davis .I jak to fajnie sprzedac duzo plyt ,grajac cos zupelnie nowego..A ha ,pisalem jeszcze jak to fajnie kiedy George Clinton jest Twoim ziomkiem.

Pisalem o Georgu Duku.

http://www.zshare.net/audio/3034749acf7bbe/

Disco zwycięży.

P.S O jak fajnie ze ten caly blogger zapisuje automatycznie:wygladalo to mniej wiecej tak

Zupelnie nie wiem jak zaczac tego posta.Tak ,od poczatku..

Otoz..Dawno dawno temu w odlegl....yyyyyy znaczy dawno temu w ameryce ,na poczatku lat 70tych byl sobie taki czlowiek bez ktorego plyty Franka Zappy i Jeana Luca-Pontego nie brzmialy by tak jak brzmia,czlowiek ktory jak sie okazalo zostal okrzykniety pionierem pianina i syntezatorow w jazzoworockowych produkcjach.No i fajnie fajnie z tym ze pozniej (jak to bywa) stwierdzil ze zacznie grac disco i funk a szacowne grono jazzowe stwierdzilo ze wlasciwie to oni juz go nie lubia i niech sobie idzie.I poszedl.Sprzedajac kilka milionow plyt.Krzywdy nie bylo.

No ale jak to tez bywa,w latach 80tych nagle wielcy przypomnieli sobie o Duke-u i zaczal nagrywac z Milesem Davisem i np. z Flora Purim.

Utwor ponizej pochodzi natomiast z roku 1979 czyli z apogeum disco,z momentu kiedy trudno bylo sie przebic czyms oryginalny.Wokale Lynn Davis sprawily jednak ze I want you for myself zaraz obok Shine on jest moim ulubionym utworem "Ksiecia".Robi gnoj jak malo co..Miles wiedzial z kim nagrywac na Tutu i Amandli jednak..

Disco zwycięży

wtorek, 7 sierpnia 2007

T.J.M - I don't need no music..(1979)


Casablanca.Wytwórnia plytowa ktora osiagnela najwiekszy sukces wsrod wytworni wydajacych disco.Majac w swojej "stajni" takie gwiazdy jak Donna Summer,Tom Moulton,Meco,Costandinos czy nawet...Parliament..trudno sie bylo temu dziwic. Ale generalnie to o Casablance (wlasciciel nazywal sie Bogart,wiec dziwne nie jest dlaczego akurat Casablanca..Nie,nie Humprey) pisal nie bede wiecej..to temat rzeka. Dla zainteresowanych

http://www.disco-disco.com/labels/casablanca.shtml Polecam.

A dlaczego wlasnie o tym pisze?Bo utwor ktory zaraz bedziecie mieli okazje uslyszec(albo i nie) wydane zostal w 1979 roku wlasnie tam. T.J.M - I don't need no music.Filadelfijskie brzmienie w najlepszym stylu.Wydane wlasciwie w podlabelu Casablanci - Tom&Jerry.I teraz maly quiz - za roszyfrowanie skrotu TJM ,wybor nastepnego wrzucanego kawalka gratis(w granicach rozsadku).To nie jest zbyt trudne.Zajmuje mniej wiecej 2 sekundy. Aha - spiewa Ron Tyson z Temptations.Taki maly szczegół.

http://www.zshare.net/audio/3029568f921444/

Disco zwycięży.


P.S w 2005 roku wyszedl re-relase z remixami m.in Joey Negro.Jezeli ktos ma oryginal albo release na wydaniu,mail me.

Walter Murphy - Afternoon of faun (1978)



Musiałem to zrobić.Musialem wstawic tu ten dosc specyficzny numer.Najlepsza wariacja muzyki klasycznej w wersji disco.Trudno sie w sumie dziwic-to Walter Murphy.


Jeden z moich ulubionych kompozytorow ,multiinstrumentalistow tamtej ery.Oprocz betthovenowskie wariacji na Soundtracku do Saturday Night Fever dzieki ktorej zyskal jakas tam slawe wydal miedzy innymi Phantom at the opera,rhapsody in blue....i Discosymphony z ktorej to wlasnie pochodzi nizej zamieszczony numer.Zmienil nawet Lot trzmiela Korsakova we "Flight 76".

Afternoon of faun bylo grane przez wielu.Od Deodato po rozne Salsoulowskie wykrety.Wersja Waltera jest bezkonkurencyjna.Debussy bylby niewatpliwie dumny.

Disco zwycięży.

http://www.zshare.net/audio/30292719d74370/

P.S jak to jest,poprzedni numer(Jocelyn Brown)30 sciagniec,3 komentarze?Ludzie..pisanie nie boli,serio.Nawet na klawiaturze.